Angelika Cichocka: Moim sparingpartnerem jest... mąż

zobacz zdjęcia » ANGELIKA CICHOCKA
 fot. Radosław Jóźwiak  /  źródło: Cyfrasport
Ryszard Opiatowski 03-10-2017 | 09:44

Autor:

Angelika Cichocka dopiero zakończyła jeden z najlepszych sezonów w karierze, a już myśli o kolejnym. Rozpocznie go startami pod dachem i występem w halowych mistrzostwach świata.

Ryszard Opiatowski: Dwa finały mistrzostw świata, rekordy życiowe na 800 i 1500 m, szybkie biegi w Diamentowej Lidze. Jak pani ocenia ten rok?
Angelika Cichocka: Bardzo, bardzo pozytywnie. Jestem niezwykle zadowolona. Nie tylko z wyników. Cieszy mnie również to, że jest stabilizacja na wysokim poziomie. Na 1500 m biegałam 4:01 min. A w ubiegłym roku mój rekord życiowy wynosił 4:03.

Dzięki czemu poprawiła pani w tym roku rekordy życiowe?
Angelika Cichocka: Praca od czterech lat z trenerem Tomaszem Lewandowskim przynosi rezultaty. Trening jest bardziej dojrzały. Lepiej się rozumiemy. Trener wie, jakie bodźce są dla mnie najlepsze. W przyszłym sezonie będzie jeszcze lepiej.

Jest pani w dobrym humorze. Rok temu tak nie było.
Angelika Cichocka: Miałam wówczas kłopoty ze zdrowiem, musiałam przedwcześnie zakończyć sezon. Sporo problemów było. Wcześniej musiałam kilka razy zawiesić karierę. Dlatego teraz, patrząc na to wszystko z perspektywy czasu, cieszę się, że mogę biegać.

Czy za rok podczas mistrzostw Europy w Berlinie też pobiegnie pani na 800 i 1500 metrów?
Angelika Cichocka: Jeśli będzie taka możliwość. Myślę jednak etapami, czyli teraz dla mnie najważniejsze jest być zdrową, dobrze zregenerować się po sezonie. Następnie przygotować się do sezonu halowego. W Birmingham podczas mistrzostw świata fajnie byłoby wrócić do walki na 800 m. Ale 1500 m też kusi.

Zapowiada się rywalizacja pani z Joanną Jóźwik na 800 m.
Angelika Cichocka: To dobrze. Myślę, że ciekawie się ogląda nasze biegi, bo jesteśmy na podobnym poziomie, choć w tym sezonie byłam lepsza, ale kto wie, co stanie się w następnym.

Podobno podoba się pani runmageddon, czyli ekstremalny bieg z przeszkodami. Zobaczymy panią w tego typu zawodach?
Angelika Cichocka: Nie teraz, nie w tym momencie kariery. To jest bardzo fajne, dałabym radę przebyć nawet najtrudniejszą trasę, ale jest ryzyko kontuzji, dlatego obecnie skupiam się na swojej drodze.

A zamiłowanie do biegów masowych?
Angelika Cichocka: Jest w nich super klimat. Zanim zaczęłam rywalizować na stadionie, startowałam w biegach ulicznych. W ten sposób zarabiałam na odżywki, na buty.

Wystartowałaby pani z mężem?
Angelika Cichocka: Chętnie, ale nie dotrzymałbym mu tempa. W Krynicy podczas Festiwalu Biegowego kusiło mnie, by z nim wystartować, bo mam w sobie zew biegania, ale jednak odpuściłam. Muszę tę całą moją energię zbierać na przyszły sezon.

 


Na mistrzostwach świata w Londynie Angelika Cichocka wystąpiła w finałach 800 i 1500 m 

 

Ale trenujecie razem?
Angelika Cichocka: Mąż jest moim sparingpartnerem na treningach tempowych, gdy daję z siebie wszystko. On ciągnie mnie 200–300 metrów do mety i to pomaga. Jest moim największym wsparciem. Podobnie zresztą jak cały Team Lewandowski.

Służy pani w marynarce wojennej. To miejsce dla twardzieli?
Angelika Cichocka: Jak najbardziej. Byłam na czteromiesięcznym obozie i przetrwałam. Jestem traktowana jak wszyscy żołnierze, mam podobne obowiązki i się od tego nie migam. Strzelam, biegam z karabinem.

Z ilu metrów trafia pani do celu?
Angelika Cichocka: Ze stu. Z KBK. Potrafię broń przeładować, rozłożyć, wyczyścić. Cały ten temat przebrnęłam.

A w morze pani wypływa?
Angelika Cichocka: Nie każdy marynarz pływa. Kiedyś żeglowałam, mam patent sternika, ale to inna historia. Ale oczywiście umiem pływać wpław. Jestem spod znaku ryby, więc trudno żeby było inaczej. Wolę jezioro niż basen. A na Kaszubach mamy ich sporo.

Podobno Kaszubi są wyjątkowo twardzi?
Angelika Cichocka: Nie tylko Kaszubi. W ogóle Polacy. To wynika też z naszej historii. Jesteśmy walczącym narodem. Widać to też w lekkoatletyce. Wielu obcokrajowców mówi, że świetnie biegamy, podziwiają nas. A my po prostu ciężko pracujemy. Polacy wychodzą z cienia, bo coraz bardziej zaczynają w siebie wierzyć.

Pani też?
Angelika Cichocka: Oczywiście. Potrzebowałam wiary w siebie. Cały czas ją buduję. To jest niezwykle ważne w sporcie. Talent i praca nie przynoszą takiego rezultatu, gdy nie wierzymy w siebie.

Ale wiara spotyka się ze ścianą w postaci trzech biegaczek z Afryki mających męski genotyp.
Angelika Cichocka: To prawda, ale tej sytuacji się nie ominie. Szkoda byłoby tylu mocnych treningów, wyrzeczeń, żeby zrezygnować z biegania tylko dlatego, że ktoś taki stoi na starcie.

Jakie kaszubskie potrawy pani przyrządza?
Angelika Cichocka: Pulki ze śledziami. Dużo eksperymentuję w kuchni. Moją ulubioną potrawą jest łosoś w cieście francuskim z porem w środku. Proste i pyszne, ale niestety tłuste.

Po sezonie może sobie pani pozwolić na szaleństwo kulinarne?
Angelika Cichocka: Staram się racjonalnie odżywiać cały rok. Wolę zdrowe potrawy, które zawierają coś dobrego w środku, a nie puste kalorie.

Preferuje pani odpoczynek w Polsce po sezonie?
Angelika Cichocka: Jak najbardziej, w lesie, na rowerze, na rolkach. Chciałabym pożeglować, bo dawno tego nie robiłam, a na pojezierzu kaszubskim jest sporo jezior.

Mówi pani po kaszubsku?
Angelika Cichocka: Dawno nie rozmawiałam, ale prozę kaszubską pamiętam, kiedyś w jasełkach kaszubskich występowałam. Byłam i diabłem, i Maryją. Najfajniejszy był diabeł. Żywiołowy, zawsze zamieszał.

Teraz pokazuje pani różki?
Angelika Cichocka: Taki mam charakter, że czasami muszę pokazać. Zwłaszcza na bieżni. Nie można być sierotką podczas biegu. Późno do tego dojrzałam. Teraz to rozumiem i nie stawiam siebie w pozycji „ojej, przepraszam".

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Wladek, wolontariuszUżytkownik anonimowy
~Wladek, wolontariusz :
No photo~Wladek, wolontariuszUżytkownik anonimowy
Fajne postępy robi Angie, bardzo świetny sezon miała! Super, że może biegać i trenować z mężem, jak fajnie,
niesamowite! Trzymam kciuki Angie za nowy sezon!!!
4 paź 01:56
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza: