Amerykańsko-kenijskie starcie w Bostonie

zobacz zdjęcia » Maraton, Boston
 źródło: Reuters
18-04-2017 | 21:42

Autor:

Kenijczycy Edna Kiplagat i Geoffrey Kirui wygrali 121. edycję maratonu w Bostonie. Oboje zainkasowali po 150 tysięcy dolarów. Dla Kirui było to pierwsze maratońskie zwycięstwo w życiu.

Kiplagat jako pierwsza spośród wszystkich uczestników, samotnie, minęła linię mety na Boylston Street w Bostonie. Stało się tak, bo kobiety wystartowały 28 minut przed mężczyznami. Czołówka kobiet biegła zgodnie do 30. kilometra. Potem dwukrotna mistrzyni świata Kiplagat podkręciła tempo, które stało się nie do utrzymania dla rywalek. Pięć kilometrów dalej Kenijka miała już prawie 200 metrów przewagi nad 8. zawodniczką olimpijskiego maratonu w Rio – Rose Chelimo z Bahrajnu i mocno dopingowaną przez kibiców Amerykanką Jordan Hasay, która debiutowała na dystansie 42,195 km. Dużą niespodzianką była słabsza postawa rodaczki Kiplagat – Gladys Cherono. 33-letnia zawodniczka dotychczas 2 razy biegała maraton, a jej najsłabszy rezultat był imponujący – 2:20.03. Tym razem nie był to jej dzień. Cherono zajęła 5. miejsce z czasem 2:27.20.

Edna Kiplagat wreszcie mogła odetchnąć, bo przełamała złą passę w World Marathon Majors. W ubiegłym roku Kenijka dwukrotnie miała zwycięstwa na wyciągnięcie ręki, ale za każdym razem ktoś ją uprzedzał. W Tokio zajęła 3. miejsce, a na jesieni w Chicago była druga. Wcześniej wygrywała m.in. w Londynie i Nowym Jorku. W Bostonie kenijska policjantka uzyskała 2:21.52 – wyprzedziła Chelimo (2:22.51) i Hasay (2:23.00). Czwarte miejsce zajęła inna Amerykanka Desiree Linden – 2:25.06. Po raz pierwszy od 1991 roku, w pierwszej czwórce znalazły się, dwie biegaczki z USA.

– Czułam się świetnie i postanowiłam podkręcić tempo. Zobaczyłam, że rywalki zostają z tyłu – komentowała przełomowy moment rywalizacji zwyciężczyni na którą na mecie czekała m.in. dwójka jej dzieci.

 

 37-letnia Edna Kiplagat wygrywała w ramach World Marthon Majors – w Londynie (2014) i Nowym Jorku (2010). Teraz dokonała tego w Bostonie

 

Jeszcze większe emocje zafundował kibicom zgromadzonym na trasie z Hopkington do Bostonu Galen Rupp. Amerykanin, który w klarierze zaliczył zaledwie dwa maratony, zdążył już zdobyć na tym dystansie brązowy medal olimpijski w Rio. Pierwszego kwietnia wypadł dość słabo na półmaratonie w Pradze (1:01.59) kończąc bieg z lekką kontuzją stopy. Mimo to większość fachowców wymieniała go w gronie kandydatów do zwycięstwa i nie pomylili się. Podopieczny trenera Alberto Salazara jeszcze 4 kilometry przed metą biegł ramię w ramię z Kenijczykiem Geoffreyem Kirui. Afrykański biegacz ma o ponad 3 i pół minuty życiówkę (2:06.27) lepszą od Ruppa, ale ostatnio nie miał szczęścia na królewskim dystansie. W ubiegłym roku był 3. w Rotterdamie i 7. w Amsterdamie. Teraz zdecydowanie podreperował stan swego konta zasilając go sumą 150 tysięcy dolarów.

Na mecie Kirui uzyskał 2:09.37, wyprzedzając Ruppa – 2:09.58, który o 7 sekund poprawił rekord życiowy i Japończyka Siguru Osako – 2:10.28.

– Wielokrotnie próbowałem swych sił na bieżni, ale myślę, że moja przyszłość to maraton – powiedział po biegu 24-letni Kirui, który pierwszy raz wystartował w Bostonie.

Po raz kolejny wielka klasę pokazał Abdi Abdirahman. 40-letni Amerykanin z somalijskimi korzeniami w ub. roku zajął 3. miejsce w Nowym Jorku, teraz, w silnej stawce był 6. – 2:12.45.