24-godzinne bieganie w centrum Warszawy

Wspinaczka w centrum Warszawy? W hotelu Marriott to możliwe
 źródło: Informacja prasowa
20-01-2015 | 11:30

Autor:

Wyzwanie tylko dla ludzi z fantazją. Doba na sprawdzenie swych możliwości, ani kilometra po płaskim - czyli Marriott Everest Run.

Okazuje się, że dla chętnego nie ma nic trudnego. Można nawet w centrum stolicy zorganizować bieg górski i do tego trwający 24 godziny. Oczywiście w środku Polski nie ma gór, ale świetnie sprawdzają się schody. W tym wypadku będą to schody hotelu Marriott - wspinaczka po nich z pewnością da się mocno we znaki 200 śmiałkom, którzy podjęli wyzwanie. Marriott Everest Run to impreza charytatywna, cały dochód z niej ma zostać przeznaczony na rzecz Fundacji Wsparcia Ratownictwa RK.

- Przedsięwzięcie nie ma też charakteru rywalizacji. Ma formułę indywidualnego wyzwania. Każdy wyznacza sobie cel i stara sie go zrealizować. Nie będzie też żadnych zwycięzców - mówi Marta Tittenbrun z biura organizacyjnego Marriott Everest Run.

Ten typ aktywności fizycznej powoli staje się polską specjalnością. Najlepszym zawodnikiem na świecie w wyczynowym bieganiu po schodach jest Piotr Łobodziński. Biegacz rodem z Bielska Podlaskiego w ostatnim sezonie wygrał wszystko co było do wygrania - został mistrzem Europy i zdobył Puchar Świata. W Marriott Everest Run jednak nie weźmie udziału.

- Startuję w zawodach, gdzie rywalizacja trwa kilka minut. W Warszawie odbędzie się prawdziwy ultramaraton, to nie dla mnie - mówi Piotr Łobodziński.

Początek imprezy w sobotę (24.01) o godzinie 8.00. Nie ma jednak obowiązku pojawienia się o tej porze na starcie. Każdy dowolnie wybiera sobie moment włączenia się do zabawy. Najambitniejszy cel to pokonanie po schodach dystansu równego wysokości Mount Everestu (8850 m). Uczestnicy będą wspinali się 42 piętra. Jeśli ktoś chce się poczuć "zdobywcą" najwyższej góry świata musi to powtórzyć 65 razy.

- Średnio jedno wejście zajmuje około 10 minut. Trzeba tego dokonywać prawie trzy razy na godzinę. To nie jest bardzo wyśrubowane tempo - mówi Marta Tittenbrun.

Startujący na dół będą wracali windą. Do ich dyspozycji przygotowane zostaną też strefy wypoczynku. W razie potrzeby zawsze będzie można wezwać pomoc przez specjalne aparaty telefoniczne rozmieszczone co 5 pięter.

Ponieważ przedsięwzięcie nie ma formuły rywalizacji, każdy z uczestników może sam sobie ustalić cel, czyli dystans do pokonania. Tym sposobem można poczuć się zdobywcą np. Kasprowego Wierchu (1987 m n.p.m.), Gerlacha (2655), Mont Blanc (4810) czy Aconcagui (6962).

- Pomysł chyba się spodobał. Już teraz uczestnicy pytają się o kolejną edycję, a wszystkie pakiety rozeszły się dość szybko - mówi Marta Tittenbrun.

Szczegółowe informacje o Marriott Everest Run na stronie everestrun.pl