Nie panujesz nad emocjami? Nie masz szans by utrzymać dietę!

zobacz zdjęcia » Emocje i obżarstwo często idą ze sobą w parze
 źródło: Thinkstock
20-07-2017 | 22:31

Autor: Natalia Pacholczyk

Emocje wpływają na całe nasze życie, więc bardzo często negatywne uczucia będą miały wpływ na nasze nawyki żywieniowe.

Niekontrolowane jedzenie wywołane emocjami z czasem może przerodzić się w kompulsywne jedzenie i jest trzecim obok anoreksji i bulimii najczęstszym zaburzeniem żywieniowym.

Kiedy staramy się zdrowo odżywiać, to nagła chęć zjedzenia czegoś, czego zazwyczaj unikamy, może budzić w nas sprzeczne emocje. Z jednej strony od czegoś słodkiego zjedzonego raz na jakiś czas, kiedy mamy zły humor, nic nam się nie stanie. Jednak nie wszyscy potrafią sobie radzić z emocjami i zaczynają je... zajadać. Jedzenie bowiem, podobnie jak inne używki takie jak alkohol czy narkotyki, powoduje podwyższenie serotoniny – hormonu szczęścia – w naszym organizmie. Nie są to aż tak duże wartości, ale mają znaczenie, jeśli obżarstwo, będzie jedynym naszym lekarstwem na stres.

Jedną z przyczyn, przez które sięgamy w stresie po jedzenie są receptory glukokortykoidowe. Znajdują się one w kubeczkach smakowych i wywołują apetyt na słodycze i fast foody. Taka zależność została odkryta przez grupę naukowców z Monell Chemical Senses Center w USA (Filadelfia). Stres i hormony, które się wtedy wydzielają, uwrażliwiają nasz organizm na smak słodki, przez co częściej sięgamy po różne batony, czekolady i cukierki. Potwierdziły to dodatkowo badania naukowców z University of Michigan. Kortyzol sprawia, że statystycznie częściej wybierzemy produkty niezdrowe i kaloryczne. Jeśli stan taki utrzymuje się długotrwale, to zmianom ulegają nasze nawyki żywieniowe, nad którymi często bardzo długo pracowaliśmy.

Zdrowe odżywianie, a emocje

Odpowiednie odżywianie się – jedzenie 5 posiłków dziennie i zdrowych przekąsek, gdy odczuwamy głód, zmniejszy ryzyko gwałtownej reakcji organizmu na negatywne emocje (przez utrzymywanie cukru na tym samym poziomie). Stres najlepiej jest zwalczyć produktami bogatymi w węglowodany złożone, więc na liście tej nie znajdą się słodycze, na które mamy wtedy ochotę. Możemy jednak śmiało zjeść warzywa, owoce, razowe makarony, pieczywo czy płatki zbożowe, ryż i kasze oraz ryby, orzechy i oliwki. Węglowodany złożone odpowiadają za produkcję serotoniny, więc po pewnym czasie powinniśmy się uspokoić, a nasz humor powinien ulec poprawie.

Przy kompulsywnym objadaniu się najważniejsze jest zatrzymanie nawyku sięgania po jedzenie w każdej nerwowej sytuacji. Warto zastanowić się przy takim napadzie apetytu (psychiczna potrzeba jedzenia, nie mylić z fizycznym odczuciem głodu) czy na pewno potrzebujemy coś zjeść. Czy nie jest to nasz sposób na rozładowanie emocji – a jeśli tak jest, to nie warto sięgać po jedzenie, by nie wyrobić sobie kompulsywnego nawyku.

Ochota na jedzenie wywołana emocjami pojawia się tuż po stresującej sytuacji i jest zwykle gwałtowny – nie narasta stopniowo jak przy głodzie fizjologicznym. Jeśli nie zaczniemy nosić ze sobą zdrowych, małych przekąsek – jabłek, orzechów, marchewek, kanapek do pracy, szkoły czy na uczelnię, to wzrasta prawdopodobieństwo, że skoczymy do automatu lub do cukierni po coś co „zapcha” nasze emocje.

 


 Każda nerwowa sytuacja nie może być powodem sięgania po jedzenie

 

Kompulsywne objadanie się

Kompulsywne objadanie się zaczyna się od zajadania emocji i stresu. W pewnym momencie przeradza się to w zaburzenie odżywiania, które spowodowane jest depresją lub ją wywołuje w późniejszym etapie choroby. Jako jednostka chorobowa została zarejestrowana w 1994 roku i obecnie jest jednym z najczęściej diagnozowanych zaburzeń odżywiania. Od bulimii odróżnia ją to, że po napadzie głodu, chory nie prowokuje wymiotów.

Kompulsywni objadacze nie potrafią sobie radzić ze stresem i właśnie jedzenie jest najszybszą i najlepszą, według nich, formą relaksacji. Tymczasem jest bardzo dużo zamienników – sport, spacer, rozmowa z przyjacielem, muzyka, zabawa ze swoim psem, kotem, czytanie książek. Niestety nie są to formy dostępne nam także w pracy, w kolejce w urzędzie czy na studiach, jednak regularne korzystanie z takich „relaksaczy” sprawi, że będziemy spokojniejsi już na zapas. Właśnie to, że jedzenie jest tak łatwo dostępnym pocieszycielem, jest też największym problemem dla osób wychodzących z emocjonalnego podjadania.

Kompulsywne jedzenie to także jedzenie bez uczucia głodu – kierowane jest wewnętrznym przymusem. Taka osoba często nie jest świadoma jak dużo je, a nawet tego czy jej dana potrawa smakuje czy nie. Jedzenie staje się dla takich osób synonimem rozrywki i relaksu. Kompulsywne objadanie się wynika też z niecierpliwości – osoba taka nie potrafi wytrzymać do kolejnego posiłku, ciągle coś podjada, nie umie zrobić zakupów w międzyczasie nie jedząc niekupionych jeszcze ciastek czy chipsów. Osoby takie nie wiedzą też, kiedy najlepiej skończyć i zacząć jedzenie. Nie pamiętają uczucia sytości ani głodu. Z czasem pojawia się wstyd, poczucie winy oraz wyrzuty sumienia, dochodzi do tego złe samopoczucie psychiczne oraz ogólne pogorszenie zdrowia.

Pokonać własne emocje

Brak kontroli nad własnymi emocjami, jest poważnym problemem. Dotyka ono nawet osoby wysportowane, chociaż u nich nie pojawia się najważniejszy znak ostrzegawczy, który każe kompulsywnym objadaczom wziąć się w garść – czyli nadwaga i otyłość. Taka sytuacja jednak może się zdarzyć, gdy osoby takie przestaną uprawiać sport np. w wyniku kontuzji. Najważniejszą zasadą jest to, by uporać się z własnymi emocjami i znaleźć najlepszy sposób na minimalizowanie stresu. Niech to będzie właśnie sport, spotkania z przyjaciółmi i znalezienie nowego hobby a nie sięganie po pączka, zwłaszcza jeśli zdarza nam się to bardzo często.

Czasem jednak konieczna jest wizyta u psychologa lub dołączenie do grupy wsparcia, zwłaszcza jeśli wraz z emocjonalnym podjadaniem idzie w parze depresja i kompleksy. Chorzy na kompulsywne objadanie się intuicyjnie zaczynają leczyć się wprowadzając dietę, która zwykle nie wyciąga ich z nałogu jedzenia, ponieważ nie zwalczona zostaje przyczyna choroby (problemy z emocjami). Osoba taka musi więc jednocześnie leczyć się u psychologa i dietetyka.