„Dietetyczne” nie zawsze oznacza zdrowe – magia light

Więcej na temat:cukier, dieta, light, odżywianie
zobacz zdjęcia » Jogurty „zero procent” wcale nie muszą być zdrowe
 źródło: Thinkstock
15-01-2017 | 11:33

Autor: Natalia Pacholczyk

W bieganiu duże znaczenie ma też dieta. Z tego względu często na półkach szukamy produktów o niskiej zawartości tłuszczu. Nie zawsze to co „light” będzie lepsze. Jak dokonywać właściwych wyborów?

Żywność dietetyczna jest przeznaczona głównie dla ludzi cierpiących na pewne choroby (celiakię, cukrzycę, nadciśnienie, miażdżycę) lub dla osób w określonym stanie zdrowotnym (np. specjalnie diety dla kobiet w ciąży). Potocznie jednak jest ona utożsamiana z dietami odchudzającymi, a nie prozdrowotnymi. A niestety czasem to, co zdrowe nie jest niskokaloryczne, a to, co ma nam dostarczyć mniejszych ilości cukru lub tłuszczu – nie jest zdrowe. Najlepszy przykład stanowią soki owocowe, które bogate są w witaminy i minerały, jednak duże ilości cukru mogą niekorzystnie wpłynąć na sylwetkę. 

Uwaga na aspartam

Obecnie przyjmuje się, że żywność dietetyczna to ta, która ma nam ułatwić pozbycie się zbędnych kilogramów. Zwykle mówi się o tym przy okazji produktów oznaczonych logo czy nazwą „light”. Mają one obniżoną kaloryczność. Jednak nie jest to jedyny wyznacznik, którym powinniśmy się kierować przy zakupie. Produkty light zwykle mają obniżoną ilość tłuszczu – niestety odbija się to na smaku takich jogurtów czy serków, dlatego dodawane są do nich zwiększone ilości cukru – a dokładniej jego syntetycznych zamienników. Niebezpieczne są zwłaszcza duże ilości aspartamu, który może wywołać rozdrażnienie, bezsenność, ból mięśni, głowy i problemy żołądkowe. Słodzik ten niestety jest dodawany nawet do jedzenia dedykowanego dla dzieci, a co dopiero do produktów light.

Coś, co mogłoby przynieść korzyści naszej sylwetce, będzie więc stanowiło ryzyko dla naszego zdrowia i samopoczucia. Odtłuszczone produkty zawierają też mniej potrzebnych nam witamin A, D, K i E oraz ograniczają przyswajanie beta-karotenów i likopenów z owoców i warzyw. Niskotłuszczowy nabiał powoduje też dolegliwości jelitowe, ponieważ wydłuża procesy trawienne i część z zalegającego pokarmu ulega fermentacji.

Oszukiwanie własnego sumienia

Dla niektórych dania typu light są sposobem na oszukanie własnego sumienia – nie masz czasu na ćwiczenia, to zjedz coś light. Niestety to nie załatwi za nas pracy, jaka wymagana jest przy utrzymaniu szczupłej sylwetki. Wyzwanie to jest jednak tylko początkową przeszkodą, ponieważ zdrowe odżywanie wchodzi w nawyk, zwłaszcza gdy zauważamy nie tylko fizyczne, ale i psychiczne korzyści wynikające ze zdrowego stylu życia.

 

Aktywność fizyczna i zdrowe odżywianie to najlepsza recepta na dobrą sylwetkę 

 

Light lepiej sobie odpuścić, chyba że ograniczanie tłuszczu wynika z zaleceń lekarskich. Systematyczne kontrole pokazują, że produkty o niskiej zawartości tłuszczu bywają tak samo kaloryczne jak te „tłuste” wersje. Innym problemem jest to, że nie ma wystarczająco dobrych rozwiązań prawnych dotyczących wykorzystywania w kampaniach reklamowych haseł takich jak „light”, „beztłuszczowe” czy „fitness”. Przyjmuje się, że produkty takie powinny zawierać o 30 procent mniej tłuszczu niż pełnotłuste wersje. Nie ma jednak prawnie określonych żadnych certyfikatów, które potwierdzałyby to, co producent umieści na produkcie. Co więc będzie lepsze dla nas, niż produkty „light”?

Jak być light bez „light”?

Produktów zdrowych i niskokalorycznych wcale nie trzeba daleko szukać. Nie mają one zwykle etykiety „light”, ale chyba nikt nie wątpi w ich właściwości prozdrowotne i dietetyczne – przykładem mogą być warzywa, różnego rodzaju kasze, ryby. Dla prawidłowej diety mniejsze znaczenie ma kaloryczność produktu, a większe to, jak dużo danych produktów jemy. Jednak nie tylko „light” to słowo-klucz, także „0 procent” i „fitness” to magnes na konsumentów. Są to zwykle jednak pułapki, w które wpadamy, nie czytając etykiet. Czasem „fit” oznacza zmniejszoną dzienną porcję jaką zaleca producent, który zwykle nie modyfikuje znacząco składu zwykłych produktów i tych „fit”.

Z produktów light spokojnie można zrezygnować stosując się do zasad zdrowego odżywania. Najpóźniej posiłek można zjeść na 3 godziny przed snem, ale nie później niż po 21.00. Wtedy mamy pewność, że zjedzona przez nas kolacja w całości się strawi i nic nie będzie zalegało nam w żołądku na noc.

Należy też wystrzegać się głodówek, które są dobrą metodą na oczyszczenie organizmu, jednak nie powinny trwać one długo i być często powtarzane. Zbyt mała wiedza i brak kontroli lekarza może sprawić, że poza kilogramami stracimy zdrowie – zwłaszcza przez głodówki oczyszczające, które wypłukują minerały, osłabiają organizm i koncentrację.

Nie powinno się także ograniczać organizmowi kalorii do minimum – organizm do samych niezbędnych dla życia funkcji (oddychanie, myślenie) potrzebuje co najmniej 1200 kalorii.  Bardzo drastyczne diety zwykle kończą się też efektem jo-jo.

Amerykańscy naukowcy obliczyli jak duży spadek wagi miesięcznie, będzie minimalizował to ryzyko, a jednocześnie będzie dla nas zdrowy. Dla osób z nadwagą i otyłością optymalnie jest tracić 2-4 kg miesięcznie, a u osób mających prawidłową wagę jest to kilogram miesięcznie. Jeśli chcemy schudnąć dobrze i długotrwale, to powinniśmy pamiętać, że jest to proces trwający dłużej niż miesiąc czy dwa. Skłaniając się ku produktom light warto zastanowić się, czy aby na pewno nie zwalczamy zło (tłuszcz) innym złem (cukier).