Cudzoziemski biegacz, czyli... VIP

W 15. Poznań Maraton
 /  fot. Adam Jastrzębowski  /  źródło: newspix.pl
20-10-2014 | 22:35

Autor: Tomasz Łyżwiński

Polski przemysł biegowy nabija kabzy dwóch sprytnych Polaków, jednego Węgra i tabunu podrzędnych Kenijczyków. Dla polskich zawodników zostają okruchy.

Problem jest znany od kilku lat. Przez Polskę przewijają się tabuny biegaczy z Afryki i Ukrainy, którzy hurtowo zgarniają nagrody w biegach ulicznych. Nie chodzi już tylko o duże imprezy z wysokimi premiami, ale dzieje się tak nawet w małych zawodach, gdzie nagrody finansowe to 500 czy 600 złotych. Nieoficjalnie mówi się o funkcjonujących w Polsce dwóch dużych biegowych stajni z których wywodzą się zagraniczni biegacze zgarniający premie za zwycięstwa. Do tego dochodzi jeszcze jeden przedsiębiorczy Węgier, obstawiający swoimi Kenijczykami też biegi w kilku innych europejskich krajach. "Menedżerowie" twierdzą, że ich prowizja od nagród dla zawodników to 15-20 procent (czyli standardowa). Gdyby tak było biznes ten dla nich byłby mało opłacalny. Jeśli na konta Afrykańczyków w rzeczywistości trafia 40-50 procent tego co wygrali to i tak nieźle. Do Polski przyjeżdża 3 sort biegaczy z Czarnego Lądu. U siebie w kraju nigdy by się nie wybili, bo na ich poziomie biegają jeszcze setki konkurentów. Są więc zadowoleni, że dostali życiową szansę gdzieś w Europie. Siłą rzeczy źródła dochodów polskich biegaczy długodystansowych zostały mocno uszczuplone. Trudno w takich warunkach liczyć na rozwój rodzimych biegów długodystansowych.

 

Kibic z gestem

W Półmaratonie Wielickim nagrody dla najlepszej Polki i Polaka ufundował... anonimowy kibic. Po biegu wręczył im koperty. Ponoć w każdej było po kilka tysięcy złotych.

- Słyszałem coś, że taka sytuacja miała miejsce, ale szczegółów nie znam - mówi ostrożnie dyrektor Półmaratonu Wielickiego Lech Pankiewicz. Organizator biegu w Wieliczce przyznaje też, że polscy biegacze nie mieli szans - na start do podkrakowskiej miejscowości przyjechało 10 Afrykańczyków i 14 Ukraińców.

- Tacy zagraniczni biegacze to jest magnes dla mediów i kibiców, dlatego żaden organizator z nich nie zrezygnuje, tylko jeszcze zaciera ręce - mówi Lech Pankiewicz.

O tym, że cudzoziemscy sportowcy cieszą się u nas specjalnymi względami świadczy też zdarzenie jakie miało miejsce przy okazji wrześniowego III Półmaratonu Jakubowego w Olsztynie. Tamtejsi organizatorzy odmówili prawa startu Dorocie Pawłowskiej bo minął (dzień wcześniej) termin zapisów, ale zrobili wyjątek dla Kenijczyka. Po proteście jednego z uczestników biegu wycofali się z tego. Nie mieli sobie nic do zarzucenia twierdząc, że w ten sposób chcieli podnieść prestiż półmaratonu. Mieli za to pretensje do zawodnika (Wojciech Kopeć), który protestował, a potem zawody wygrał. 

Specjalne traktowanie cudzoziemskich biegaczy objawia się też tym, że często mają oni opłacane przejazdy i noclegi. Nieraz są też obdarowywani przez organizatorów markowym sprzętem. Polacy, nawet ci z najwyższej sportowej półki, zwykle muszą za wszystko płacić z własnej kieszeni.

Zdarzenie na Półmaratonie Wielickim dało do myślenia Lechowi Pankiewiczowi. Zdecydował on, że od przyszłego roku wprowadzi klasyfikacje dla najlepszych Polaków. - Nagrody będą godne. Może nawet wyższe niż w kategorii open - mówi dyrektor biegu w Wieliczce.

Szefowie wielkich biegów mówią: nie

Jego stanowiska nie popierają jednak inni szefowie wielkich biegów w Polsce, chociaż z pewnością stać ich na dodatkowe premie. W Maratonie Warszawskim w ubiegłym roku była klasyfikacja (z nagrodami finansowymi) dla najlepszych Polaków (warunek to zmieszczenie się w wyznaczonych limitach czasowych). W 2014 r. z tego zrezygnowano.

- Wiedziałem, że w tym sezonie na starcie nie stanie krajowa czołówka. Nie wyobrażam sobie sytuacji by płacić komuś pieniądze tylko za to, że ma taki, a nie inny paszport - mówi dyrektor PZU Maratonu Warszawskiego Marek Tronina.

Podobnego zdania jest dyrektor innego dużego biegu - Biegnij Warszawo z PKO Bankiem Polskim - Bogusław Mamiński. W jego imprezie były przewidziane premie dla Polaków, ale za wyniki na poziomie tzw. klasy mistrzowskiej. W przypadku mężczyzn to czas (na 10 km) 28:55 - wynik raczej nie do osiągnięcia dla polskich zawodników.

- Jeśli organizator chce, może zawsze zaprosić zawodnika i go specjalnie uhonorować, ale nie ma sensu ustalać z góry premii w oderwaniu od wyników na odpowiednim poziomie. Stwarzanie sytuacji, w której Polacy zarabialiby więcej niż zwycięzcy biegów byłoby nieuczciwe - mówi przeszkodowy wicemistrz świata z Helsinek.

 

Maraton Warszawski

 

Zupełnie inną filozofię prezentują organizatorzy imprez w Stanach Zjednoczonych. W rozegranych kilka dni temu (5.10 - w ramach 33. Twin Cities Marathon) maratońskich mistrzostwach USA dla zwycięzcy przygotowano aż 25 tys. dolarów (pula nagród 145 tys - dane z oficjalnej strony amerykańskiego związku lekkoatletycznego). Nie przejmowano się wcale tym, że na starcie zabraknie czołowych zawodników. Wygrał debiutant Tyler Pennel w czasie 2:13:32. Być może dzięki wręcz demonstracyjnemu wspieraniu własnych biegaczy Amerykanie dochowali się Galena Ruppa - jedynego białego długodystansowca, który potrafi skutecznie stawić czoła Afrykańczykom.

Amerykanie mają Ruppa, a my... Shegumo

Zjawisko w którym cudzoziemscy zawodnicy wygrywają hurtowo biegi dotyczy nie tylko Polski, ale większości krajów Europy. Tam jednak organizatorzy imprez coraz bardziej przekonują się do amerykańskiego wzorca i premiują swoich zawodników. Dzięki temu wciąż mają oni optymalne warunki do rozwoju.

- Startując w majowym Nykredit Copenhagen Marathon w Danii mogłem poczuć się jak prawdziwa gwiazda. Byłem prawie cały czas pokazywany na żywo w telewizji, a to dlatego, że biegłem akurat obok najlepszego Duńczyka, Thorkilda Sundstrupa. Tam emocjonowano się jego występem, choć na zwycięstwo nie miał szans - mówi Łukasz Oskierko, najlepszy Polak w tegorocznym PZU Maratonie Warszawskim.

Podobnie sytuacja wyglądała na wrześniowym maratonie w Berlinie. Niemiecka telewizja publiczna niemal tyle samo czasu na antenie poświęcała biegnącemu po rekord świata Dennisowi Kimetto, co najlepszym Niemcom - Annie Hahner i Falkowi Cierpińskiemu, choć oboje odstawali od czołówki. Ten ostatni miał na trasie specjalnie na swoje potrzeby dwóch afrykańskich pacemakerów - profesjonalistów najwyższej klasy. Było to widać szczególnie, kiedy Niemiec musiał w trakcie rywalizacji... udać się do toalety. Obaj czarnoskórzy biegacze ze stoickim spokojem poczekali na syna dwukrotnego mistrza olimpijskiego w maratonie. Anna Hahner (7. miejsce) przybiegła prawie 6 i pół minuty po zwyciężczyni, Falk Cierpiński (19. m) 14 i pół minuty za Kimetto - oboje pod Bramą Brandenburską zebrali takie same brawa jak triumfatorzy.

- Byłam świadkiem podobnej sytuacji w Holandii. W 2011 roku w biegu na 4 mile w Groningen zajęłam 5. miejsce, przede mną były 3 Etiopki i Kenijka. Szczególne owacje na mecie zebrała jednak Susan Kuijken, która przybiegła tuż za mną. Rodacy potrafili ją docenić - mówi mistrzyni Polski w biegach na 5 i 10 km Iwona Lewandowska.

Afrykańscy biegacze, szczególnie Kenijczycy i Etiopczycy, dysponują potwierdzonymi naukowo wyjątkowymi predyspozycjami genetycznymi do biegów długodystansowych. To, że polscy zawodnicy mają problemy by nawiązać z nimi równorzędną walkę nie wynika z braku motywacji czy lenistwa. Stan taki nie powinien też jednak być powodem, by nie dawać im szansy maksymalnego rozwoju. Przy obecnej tendencji za kilka lat może zostać u nas tylko spalona biegowa ziemia. Ale to też być może znak czasów. Już teraz twarzą naszych biegów długich jest Yared Shegumo - Etiopczyk trenujący głównie w Etiopii.

 



Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~WojtekUżytkownik anonimowy
~Wojtek :
No photo~WojtekUżytkownik anonimowy
Dostałem podczas Półmaratonu Żywieckiego (ok.1500 uczestników) nagrodę w kategorii "najlepszy Polak". Był to piękny 0,5l bidon o wartości 3,99zł, więc jeśli organizatorzy chcą w taki sposób wyróżniać to szkoda czekać na dekoracje. :))
15 paź 14 18:34 | ocena:100%
Liczba głosów:9
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~szydelkoUżytkownik anonimowy
~szydelko :
No photo~szydelkoUżytkownik anonimowy
A co mam powiedzieć Maminski...jak mam układ ze stajną managerska w Polsce...i dostaje dole...
Tak bylo jest i...chyba będzie...Chyba, ze ktoś wpadnie na biega dla POLAKÓW. Moim zdaniem PZU czy PKO BP...powinno zrobic biega tylko dla Polaków z pula nagróda jak na najlepszych maratonach w kraju
15 paź 14 08:18 | ocena:88%
Liczba głosów:8
88%
13%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~biegaczUżytkownik anonimowy
~biegacz :
No photo~biegaczUżytkownik anonimowy
Powinniśmy wspierać polską młodzież i polskich lekkoatletów, wtedy będziemy mogli ich oglądać na największych imprezach na świecie. Niestety nie da się być w Polsce profesjonalnym biegaczem i wyżyć z tego bo zabierają nam pieniądze cudzoziemcy...
15 paź 14 12:04 | ocena:100%
Liczba głosów:5
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Piotr ŚlęzakUżytkownik anonimowy
~Piotr Ślęzak :
No photo~Piotr ŚlęzakUżytkownik anonimowy
Moje zdanie na ten temat: http://stestuje.pl
17 paź 14 15:10 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~BodzioUżytkownik anonimowy
~Bodzio :
No photo~BodzioUżytkownik anonimowy
Pan Mamiński ciekawe czy regularnie biegał na ulicy 10km w 28min i zgarniał tylko za wygraną pieniądze...
15 paź 14 09:03 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~kayUżytkownik anonimowy
~kay :
No photo~kayUżytkownik anonimowy
Kraje wysoko rozwinięte wspierają swoich, a nasz kraj? Zawsze 1000 lat za innymi będzie...
15 paź 14 07:38 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~maratończykUżytkownik anonimowy
~maratończyk :
No photo~maratończykUżytkownik anonimowy
Należy oddzielić dwie kwestie: bieganie amatorskie od biegania profesjonalnego. To m.in za sprawą Pana Mamińskiego mamy w naszym kraju prawdziwe spędy ludzi biegających amatorsko. Ale jak to się przekłada na podniesienie poziomu profi? - w żaden sposób. Tej tezy nie trzeba bronić, ona broni się sama. Organizujcie Panowie nie po dwa maratony w miesiącu ale po trzy, będzie lepiej, ale dla Was. Dla polskich biegów już nie koniecznie.
16 paź 14 21:39 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza: